czwartek, 19 listopada 2015

PODKŁADY TRUE MATCH

Dzisiaj kilka słów o moim ulubionym podkładzie. Przez te wszystkie lata od kiedy zaczęłam się malować, wiem już czym musi cechować się mój idealny podkład. Na pierwszym miejscu jest konsystencja, a co za tym idzie przyjemna aplikacja. Najbardziej lubię delikatną, kremową konsystencję. Nie lubię podkładów mocno matujących gdyż mam wrażenie że są bardzo widoczne na skórze, osadzają się w załamaniach skóry i zmarszczkach, podkreślając je. Moim numerem jeden wśród podkładów jest trutch mach od  Loreal.
Obecnie posiadam dwa odcienie tego podkładu. Ciemniejszy 3.R/3.C Beige Rose i jaśniejszy 2.N Vanille. Zdaniem producenta podkład ma idealnie dopasować się do koloru i struktury skóry, dzięki zawartości mineralnych pigmentów. Podkład ma nam też zapewnić idealne krycie bez efektu maski. Muszę przyznać że na mojej skórze wszystkie te obietnice się sprawdzają. Jedyną rzeczą którą bym poprawiła to jego trwałość, mogłaby być większa.



Poza tym nie mam się do czego przyczepić. Cena to ok. 58 zł, więc jak na podkład to nie jest to jakoś strasznie dużo, poza tym podkład jest bardzo wydajny. Myślę że ten podkład może przypaść do gustu posiadaczkom cer suchych po delikatnie mieszaną. Na pewno nie sprawdzi się przy cerach tłustych.


Jestem ciekawa jakie są wsze opinie na temat tego podkładu lub jakie są Wasze propozycje.

poniedziałek, 9 listopada 2015

MOJE NOWOŚCI: CLARENA, WELLNE&BEAUTY, MAX FACTOR

Ostatnio do mojej kosmetyczki wskoczyło kilka nowości. Dzisiaj zaprezentuję trzy produkty z którymi już zdążyłam się zaprzyjaźnić.
Uwielbiam róż na ustach, ale tym razem postanowiłam trochę zaszaleć i poeksperymentować z kolorem. Od dawna po głowie chodziłam mi pomadka w odcieniu fioletu. Korzystając z promocji w Rossmannie, zdecydowałam się taką właśnie, sobie kupić. Wybór nie był zbyt duży, ze względu na małą popularność tego odcienia. Po długim poszukiwaniu, wśród sklepowych półek natrafiłam na pomadkę Max Factor LIPFINITY w odcieniu średniego fioletu. Pomadka ma przyjemną kremową konsystencję, ładny odcień, chociaż mogłaby mieć troch bardziej matowe wykończenie.


Przy okazji zakupów w Rossmannie skusiłam się na olejek do ciała Wellness&Beauty z olejem sezamowym i ekstraktem z wanilii. Osobiście już dawno zamieniłam tradycyjne balsamy na olejki, bardzo odpowiada mi taka pielęgnacja. Olejek W&B uwiódł mnie przede wszystkim swoim zapachem, słodki, ciepły, idealny na zimę.
Kolejną nowością na mojej łazienkowej półce jest krem Clarena  Power Cream +100% Vit C AA2G.
Bardzo lubię produkty z witaminą C. Ten zaskoczył mnie swoją formą, w opakowaniu mamy kremową bazę i ampułkę z lewoskrętną formą kwasu L- askorbinowego. Po dodaniu ampułki do bazy, krem ulega aktywacji, ujędrnia skórę, wzmacnia naczynia włosowate, rozjaśnia przebarwienia. Dodatkowo nowa forma vit. C ma silne działanie antyoksydacyjne, wychwytuje wolne rodniki hamując procesy starzenia oraz poprawia mikrokrążenia, skutkiem czego skóra jest odżywiona, wygładzona i sprawia wrażenie wyraźnie młodszej. Krem posiada lekką konsystencję, więc szybko się wchłania. Póki co kremu używam na noc i sprawdza się bardzo dobrze. Cera jest przyjemnie nawilżona i rozświetlona.


środa, 4 listopada 2015

JAKIE ZABIEGI KOSMETYCZNE WARTO WYKONAĆ JESIENIĄ?

Jesień to idealna pora roku, aby intensywniej zadbać o kondycję naszej skóry. Po wakacjach zostało już tylko wspomnienie... i  przesuszona skóra, przebarwienia, często z większa ilość zmarszczek. Teraz jest idealny czas na to, aby odwiedzić salon kosmetyczny i dogłębnie ją odżywić i zregenerować. Mam kilka swoich ulubionych zabiegów o skuteczności których przekonałam się na własnej skórze i skórze klientek.


  1. KWASY - już wcześniej pisałam na temat kwasów i ich zbawiennego działania na moją skórę. Nie mogło ich tu zabraknąć gdyż mają tak szerokie spektrum działania że w zasadzie można ich używać na każdy kosmetyczny problem skory. Zaczynając od nadmiernego przetłuszczania się skóry, rozszerzone pory, blizny potrądzikowe po zmarszczki i  ziemisty koloryt. Kosmetyczka w zależności od problemu z jakim się zmagamy dobierze odpowiedni rodzaj i stężenie kwasu. Aby efekt był naprawdę widoczny i długotrwały potrzebna będzie seria takich ok. sześciu zabiegów w ok. dwutygodniowych odstępach.
  2. MIKRODERMABRAZJA - to łagodny, ale skuteczny peeling. Mikrodermabrazja poprawia funkcjonowanie skóry, pomaga uporać się z takimi problemami jak np: nadmierny łojotok, zmarszczki, nadmierne rogowacenie, blizny, przebarwienia słoneczne. Mikrodermabrazja nie tylko skutecznie oczyszcza skórę, ale również stymuluje procesy regeneracyjne. Zabieg opiera się na ścieraniu wierzchnich warstw naskórka, wykorzystując do tego celu diamentowe głowice. W praktyce wygląda to tak, że kosmetyczka przesuwa po skórze metalową końcówką urządzenia do wykonywania zabiegu. Końcówka ta zasysa zrogowaciały naskórek Umiarkowane usuwanie wierzchnich warstw naskórka w jego podstawowej warstwie prowadzi do szybkiego i niezwykle intensywnego powstawania nowych komórek. Efekty zabiegu widać już po pierwszym zabiegu.  skóra staje się wygładzona, a drobne zmarszczki ulegają spłyceniu. Po każdym kolejnym zabiegu efekty się potęgują, skóra jest coraz bardziej napięta, gładka, elastyczna i nabiera zdrowego kolorytu.
  3. MEZOTERAPIA IGŁOWA - to jeden z najskuteczniejszych i najpopularniejszych zabiegów estetycznych. Skutecznie pielęgnuje skórę, przywracając jej świeży, młody wygląd. To zabieg, który wydłuża młodość i niweluje oznaki upływającego czasu. Mezoterapia polega na aplikowaniu w skórę substancji leczniczych za pomocą mikronakłuć. Dzięki temu wnikają one do głębokich warstw - skóry właściwej lub tkanki podskórnej na głębokość około 0,5 - 4 mm. Pokonywanie bariery naskórka, pomaga na wtłoczenie substancji głębiej, tak aby efekty były jak najszybsze i najbardziej spektakularne. Substancje, które są używane w zabiegu to specjalne koktajle, które dobierane są w zależności od potrzeb naszej skóry. Do wyboru mamy koktajle przeciwzmarszczkowe, nawilżające, witaminowe, napinające i inne. Mezoterapię możemy również stosować na ciało, dłonie i owłosioną skórę głowy.



Jestem ciekawa Waszych opinii na temat tych zabiegów, a może macie jakieś inne sprawdzone?

    poniedziałek, 2 listopada 2015

    GRZESZKI PIELĘGNACYJNE - CZYLI NIE RÓB TEGO SWOJEJ SKÓRZE

    Jest kilka takich zasad w pielęgnacji, których należy się sztywno trzymać, bo nasza cera szybko nam odpłaci za nasze pielęgnacyjne grzeszki. Przebarwienia, podrażnienie, krostki, utrata blasku to sygnał od naszej cery, że być może pielęgnacja jaką stosujemy jest źle dobrana do potrzeb naszej skóry.



    1. Spanie w makijażu - W mojej opinii to jedna z najgorszych rzeczy, jakie możemy zrobić naszej cerze. Nawet całonocna impreza nie jest dobrą wymówką. Nasza skóra nocą potrzebuje odpoczynku i regeneracji a makijaż jej to całkowicie uniemożliwia. Rano skóra będzie sucha, podrażniona, taki brak pielęgnacji oczyszczającej przed spaniem możemy przypłacić wypryskami i zmarszczkami. Dlatego warto poświęcić chwilę wieczorem na dokładny demakijaż a nasza cera będzie nam wdzięczna.
    2. Zbyt duża ilość kosmetyków matujących - Każda skóra, nawet tłusta potrzebuje nawilżenia. Długotrwałe stosowanie kosmetyków matujących może prowadzić do przesuszenia skóry, łuszczenia i podrażnienia. Dzisiaj większość serii dedykowanej pielęgnacji cer tłustych i mieszanych ma w swojej ofercie kremy nawilżające. Formuła tych kremów jest beztłuszczowa, dzięki czemu krem szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy.
    3.  Kremy z filtrem nie tylko latem-  całoroczne stosowanie kremów z filtrem to podstawa pielęgnacji antystarzeniowej. Dlatego sięgajmy po nie nie tylko latem aby dłużej cieszyć się młodym wyglądem.
    4.  Zbyt intensywne złuszczanie - złuszczanie czyli peeling jest niezbędne w pielęgnacji. Ważne jest umiejętne dobranie rodzaju peelingu do potrzeb naszej cery. Do wyboru mamy peelingi enzymatyczne, drobnoziarniste i gruboziarniste. Taki peeling najlepiej wykonać wieczorem po odpowiednim oczyszczeniu skóry. Dzięki temu krem który później nałożymy będzie mógł lepiej zadziałać. Peeling najlepiej wykonać 1-2 razy w tygodniu, nie częściej, bo możemy podrażnić skórę. 

    wtorek, 27 października 2015

    CO NAKŁADAM POD MAKIJAŻ, ABY WYTRZYMAŁ DŁUŻEJ. IWOSTIN, RIMMEL

    Nie przepadam za mocno matującymi podkładami, bo mam wrażenie że podkreślają każdą choćby najmniejszą bruzdę i zmarszczkę. Buzia pokryta podkładem bardziej delikatnym, wygląda młodziej i promienniej. Przy mojej cerze mieszanej ciężko jest osiągnąć delikatny efekt rozświetlenia bez efektu nieświeżej cery. Dlatego u mnie najważniejszą rolę odgrywa przygotowanie cery przed nałożeniem makijażu. Metodą prób i błędów  znalazłam idealny dla mnie krem, który fantastycznie sprawdza się pod makijażem. Iwostin Krem przywracający nawilżenie. Krem ma delikatną konsystencję, która szybko się wchłania nie pozostawiając tłustego filmu na skórze. Krem przeznaczony jest dla osób przechodzących dermatologiczną kurację przeciwtrądzikową powodującą przesuszenie i podrażnienie skóry. W swoim składzie posiada HIALURONIAN SODU, CERAMIDY, SKWALAN I ALANTOINE. Ja takiej kuracji nie przechodziłam, ale krem sprawdza się idealnie, nie zapycha porów, nie powoduje przetłuszczania się cery i przyjemnie pachnie. Cena też jest bardzo przyjazna, coś ponad 30 zł, a teraz udało mi się go kupić w Super Pharm w promocji za ok 20 zł. Jestem w trakcie używania trzeciej tubki i póki co na pewno go nie zmienię. 


     Ostatnio w sklepie wpadła mi w ręce baza pod makijaż Rimmel Stay Matte Primer, długo nie używałam bazy więc postanowiłam kupić i wypróbować. Muszę powiedzieć że jest naprawdę fajna, ma lekką formułę. Konsystencja przypomina krem, po wklepaniu czuć że skóra jest wygładzona i przyjemnie zmatowiona, a makijaż naprawdę dłużej pozostaje świeży. Nie lubię zbyt ciężkich kosmetyków, więc u mnie sprawdza się bardzo dobrze.. Nie używam bazy na co dzień, tylko przy okazji większych wyjść, więc miałam okazję przetestować ją w dość ciężkich warunkach i dała radę:)


    czwartek, 22 października 2015

    MOJA PIELĘGNACJA OKOLICY OCZU. LA ROCHE - POSAY. TOŁPA

    Jak wiadomo dobrze nawilżona i odżywiona skóra to gwarancja młodości na dłużej. Skóra okolicy oczu jest bardzo podatna na działanie niekorzystnych czynników powodujących jej starzenie. To właśnie na kondycji skóry wokół oczu najszybciej widać efekty zarwanych nocy: cienie, opuchlizna no i niestety zmarszczki.  Bardzo ważna jest ochrona przed promieniowaniem słonecznym, gdyż skóra pod oczami jest cieniutka i delikatna i słońce w krótkim czasie może wyrządzić jej dużo krzywdy. Tak więc latem nie rozstaję się z kremem z filtrem i okularami przeciwsłonecznymi. W pielęgnacji ważne jest przede wszystkim dobranie odpowiednich kosmetyków i systematyczność.

    Przetestowałam już naprawdę sporo kremów pod oczy i doszłam do wniosku że najbardziej odpowiadają mi te o bogatszej konsystencji, lubię kiedy krem zostawia delikatny film na skórze. Na noc używam kremu  LA ROCHE - POSAY  Redermic R.  Krem posiada w swoim składzie retinol czyli najsilniejszy składnik przeciwzmarszczkowy używany w kosmetyce. Skład kremu wzbogacono kwasem linolenowym, który łagodzi drażniące działanie retinolu, tak aby mogły go również używać panie o wrażliwej skórze. W składzie mamy też kofeinę, która stymuluje zmęczoną skórę. Do tego jeszcze hialuronian sodu i gliceryna, które działają nawilżająco. Krem został stworzony na bazie wody termalnej z La Roche - Posay, która koi wrażliwą skórę. Krem co prawda ma postać delikatnego fluidu, szybko się wchłania, ale pozostawia przyjemne uczucie nawilżenia. Stosuję go już dosyć długo i nie zauważyłam aby podrażniał moją skórę. Zauważyłam natomiast jego zbawienne działanie na moje "kurze łapki". Przy regularnym stosowaniu go na noc zauważyłam że skóra pod oczami jest bardziej napięta, jaśniejsza a drobne zmarszczki się spłyciły. Jestem pod dużym wrażeniem działania tego kremu i na pewno nie jest to ostatnia tubka jaką zużyję. 


    Ostatnio w Rossmanie w promocji kupiłam krem pod oczy firmy Tołpa, dermo face lipidro. Krem ma działanie odżywcze, uelastyczniające i regenerujące. Konsystencja jest bogata, ale moja skóra pod oczami bardzo taką lubi.  Główne składniki kremu to Torf tołpa, oleje jojoba, avocado i macadamia, masło shea, kompleks Eyeliss, hialuronian sodu i ekstrakt z miodu. Tak więc same rarytasy dla suchej i delikatnej skóry okolic oczu. 


    Dobrze jest też co jakiś czas uzupełnić pielęgnację o nałożenie jakiejś maseczki, lub specjalnych płatków hydrożelowych lub kolagenowych. Jeśli macie problemy z poranną opuchlizną to polecam specjalną maseczkę okularki, wypełnioną specjalnym żelem. Taką maskę przechowujemy w lodówce i gdy tylko nadejdzie taka konieczność, zakładamy ją na oczy na parę minut. Jeśli nie macie takiej maseczki możecie poratować się zwykłą małą łyżeczką, poprzykładać ją na parę sekund w miejscu opuchnięcia i powinno pomóc.

    piątek, 16 października 2015

    KREMY PRZECIWZMARSZCZKOWE IWOSTIN, SERIA RE-ACTIN

    Dzisiaj parę słów o kremach do twarzy firmy Iwostin. Obecnie używam kremu na dzień i na noc z serii RE-ACTIN. Seria ta polecana jest do cery wrażliwej z pierwszymi zmarszczkami. Preparaty mają właściwości odmładzające i zwalczające wolne rodniki. Zawierają Trylagen, który zwiększa syntezę kolagenu i opóźnia procesy starzenia oraz kompleks Re-Structure, który uzupełnia braki substancji budulcowych, takich jak ceramidy NNKT, kwas hialuronowy, czyli to co nasz skóra lubi najbardziej:)


    Jako pierwszy kupiłam krem na noc i obecnie kończę używać drugą tubkę. Bardzo przypadł mi do gustu. Konsystencja jak dla mnie idealna, dość lekka, bardzo przyjemny w aplikacji, skóra się nie świeci a efekt nawilżenia jest długo odczuwalny. Zapach również bardzo przyjemny. Szczególnie polecałabym ten krem dziewczynom z cerą normalną i mieszaną, którym zależy na delikatnym działaniu odmładzającym. 
    Zadowolona z działania kremu pokusiłam się o kupienie jego odpowiednika do stosowania na dzień. Krem jest równie przyjemny, no ale niestety mimo tego że polecany jest do cer normalnej i mieszanej, to po nałożeniu go pod makijaż  moja cera szybko zaczyna się przetłuszczać w strefie T. Tak więc myślę że bardziej przypadnie do gustu dziewczynom o cerze suchej.


    Podsumowując: seria godna uwagi, chociaż krem na noc bardziej przypadł mi do gustu. Jeśli zdecydujecie się na zakup to warto odwiedzić aptekę Super - Pharm, tam często mają duże promocje na całą markę Iwostin, mi udało się je kupić 30% taniej:)



    środa, 14 października 2015

    OGRZEWAMY SIĘ, CZYLI BEZ CZEGO NIE POTRAFIĘ SIĘ OBEJŚĆ JESIENIĄ

    Jest kilka rzeczy bez których nie mogę się obejść, kiedy na dworze robi się zimno i mało przyjemnie. Jesień to zdecydowanie moja najmniej ulubiona pora roku. Jest szaro i zimno a moja energia życiowa bardzo się obniża. Jestem strasznym zmarzluchem i gdybym mogła cały czas chodziłabym opatulona w gruby koc, no ale czasami trzeba wynurzyć się na zewnątrz, iść do pracy, na zakupy i zostawić mój ulubiony kocyk. Moim totalnym "must have"
     jeśli chodzi o jesień są grube, mięciutki swetry. Moim ulubionym jest różowy puchaty, który kupiłam w zeszłym roku w hous-ie. Na sweter zarzucam grubą kurtkę, koniecznie z kapturem. Parka cały czas w modzie, i dobrze, bo bardzo je lubię. Na nogi grube skarpetki, sneakersy albo emu i lecimy:)




    Nie ma też jesieni bez ciepłej herbatki i moich ulubionych perfum. Jeśli tylko czas mi pozwala,lubię położyć się do łóżka z jakąś fajną gazeta lub książką i poddawać się słodkiemu lenistwu (byle nie za długo:) )










    środa, 7 października 2015

    UTRWALANIE MAKIJAŻU: KRYOLAN FIXERSPRAY, KOBO

    Zdarzyło mi się już nie jednokrotnie, że  wykonując makijaż jestem bardzo zadowolona z tego co udało mi się stworzyć.Wszystko jest dopracowane a ja czuję się znakomicie. Starannie wykonany makijaż często pozwala poczuć się piękniejszą, a co za tym idzie i bardziej pewną siebie. No ale po paru godzinach spoglądając w lustro czar pryska, bo po naszym pięknym makijażu zostało już tylko wspomnienie. Zamiast tego widać pokruszony tusz, rozmyte cienie, twarz się świeci, a wszystkie niedoskonałości cery są bardziej widoczne. Czy są sposoby na to, aby makijaż trzymał się dłużej?



    Owszem, istnieje kilka sposobów na to aby nasz makijaż był trwalszy, abyśmy dłużej mogły cieszyć się pięknym i świeżym wyglądem. Podstawą do tego aby wykonać trwały makijaż jest odpowiednie przygotowanie cery. Ważne jest jej systematyczne złuszczanie i nawilżanie. Pod makijaż najlepiej sprawdzają się kremy o lekkiej konsystencji lub serum. No ale przejdźmy do sedna. Dzisiaj chcę Wam przedstawić dwa produkty, dzięki którym mój makijaż przetrwał nawet w najbardziej ekstremalnych warunkach, w deszczu i upale. Pudru firmy Kobo używam na co dzień, jest lekki, transparentny, matuje, chociaż efekt zmatowienia mógłby się utrzymywać dłużej.Nakładam go głównie na strefę T.  W planach mam kupno pudru z vichy, gdyż słyszałam wiele dobrego na jego temat. No i mój absolutny hit jeśli chodzi o utrwalanie makijażu, fixer Kryolan Derma Color. Używam go na większe wyjścia, kiedy szczególnie zależy mi na tym, aby makijaż przetrwał długie godziny. Zdarzyło mi się już wrócić z koncertu gdzie padał deszcz, albo z klubu, gdzie było bardzo gorąco i po spojrzeniu w lustro nie mogłam się nadziwić, że mój makijaż wygląda tak jakbym go dopiero nałożyła. Duży plus również za filtr SPF 20. Użycie fixera jest dziecinnie proste. Kiedy nasz makijaż jest już  gotowy, wstrzymujemy na chwilkę oddech, zamykamy oczy i z odległości 20 - 30 cm delikatnie spryskujemy twarz. Gotowe!!  Teraz możemy szaleć do białego rana i zachwycać pięknym wyglądem.



    poniedziałek, 5 października 2015

    MOJE ULUBIONE: KWASY

    Każda z nas ma swój ulubiony sposób na dbanie o urodę, ulubiony zabieg, kosmetyk. Jeden z moich ulubionych zabiegów, to ten z użyciem kwasów. Od momentu, gdy odstawiłam hormony na mojej twarzy zaczęły dziać się niedobre rzeczy. Cera zaczęła mi się przetłuszczać w strefie T, gdzie wcześniej nie miałam z tym problemu. Pojawiać zaczęły się też wypryski, po kilku zostały drobne blizny. Wtedy zaczęłam szukać sposobu, aby pozbyć się mojego problemu, albo chociaż złagodzić jego skutki. Zaczęłam walkę na kilku płaszczyznach jednocześnie. Zaczęłam od diety, wykluczyłam przede wszystkim czekoladę, gdyż zauważyłam że po zjedzeniu większej ilości, stan mojej cery bardzo się pogarsza. Kremy zmieniłam na te o lżejszej konsystencji, demakijaż się nie zmienił, bo od dawna jestem wierna płynom micelarnym. Do mojej pielęgnacji włączyłam również kwasy. Pokochałam je od pierwszej aplikacji, moja cera na drugi dzień po zabiegu wyglądała zdecydowanie lepiej. Była rozświetlona, wygładzona i naprawdę oczyszczona. Zrobiłam serię sześciu zabiegów w dziesięciodniowych odstępach. Efekt był naprawdę zadowalający. Moje potrądzikowe przebarwienia prawie całkowicie poznikały, cera zyskała ładniejszy wygląd, koloryt się wyrównał. Dodatkowo skóra stała się jędrniejsza i gładsza. Od tamtej pory, gdy widzę że moja skóra potrzebuje "pomocy" sięgam po kwas. Do wyboru mamy zabiegi z wysokimi stężeniami kwasów, które najlepiej wykonać u wykwalfikowanej kosmetyczki, bo kwas w niedoświadczonych rękach może nam zrobić dużo krzywdy. W domowym zaciszu również możemy sięgnąć po kosmetyki z kwasami, mają one niższe stężenia, ale używane systematycznie również mogą wiele zdziałać.

    Kwasy zawsze dobieramy indywidualnie do potrzeb naszej skóry. Takie zabiegi najlepiej wykonać jesienią lub wczesną wiosną, gdyż konieczna po takim zabiegu jest fotoprotekcja, a umówmy się, latem  nawet przy używaniu najwyższych filtrów, ryzyko powstania przebarwień po takim zabiegu jest duże. Jedynym kwasem, który możemy nakładać bez względu na porę roku, jest kwas migdałowy.
    Najczęściej używane w kosmetyce kwasy to:


    • kwas salicylowy-to naturalny składnik izolowany z kory wierzby. Ma działanie przeciwzapalne, a także przyspiesza procesy gojenia wyprysków i podrażnień. Jest pomocny w walce z trądzikiem pospolitym. Stosowany jest głównie w kosmetykach do pielęgnacji cery trądzikowej, w niewielkim stężeniu. Rozpuszcza się w tłuszczach, dzięki czemu doskonale oczyszcza ujścia gruczołów łojowych. Dodatkowe jego właściwości to usuwanie zaskórników. Stosowany jest w pielęgnacji głównie cery mieszanej i tłustej, natomiast może być stosowany również w pielęgnacji zanieczyszczonej cery suchej.
    • kwas glikolowy- to kwas, który można znaleźć w agreście, winogronach, jabłkach i trzcinie cukrowej. Jest najprostszym z kwasów hydroksylowych. Kwas glikolowy jest używany w kosmetyce od ponad 25 lat. Jego działanie jest zależne od stężenia. W mniejszym stężeniu np. 15% ma działanie nawilżające, niewielkie złuszczające, a także przyspiesza regenerację skóry. Natomiast w wysokim stężeniu do 70% mocniej złuszcza naskórek, a także pobudza procesy regeneracyjne ostatnie warstwy skory, czyli skóry właściwej. Kwas glikolowy najczęściej stosuje się w leczeniu trądziku, usuwania zaskórników, ale także do nawilżenie i zmiękczenia skóry. Gdy na skórze występują drobne blizny, czy przebarwienia kwas glikolowy spłyci je i rozjaśni.
    • kwas kojowy- to zdecydowanie mniej popularny kwas, który jednak doskonale radzi sobie z przebarwieniami. Często znajdziecie go w połączeniu z wit. C, czy hydrokwasami. Produkty, w których jest zastosowany, mocno rozjaśniają skórę, dlatego zwykle nie stosuje się go dłużej niż przez 2 miesiące. Po dłuższym czasie, może powodować wysypkę i swędzenie. Dlatego choć dostępny jest w czystej formie w internecie, nie polecamy samodzielnego tworzenia kosmetyków z kwasem kojowym. Lepiej skonsultować się z dermatologiem i stosować przepisane przez niego specyfiki z tym właśnie składnikiem.
    • Kwas migdałowy należy do grupy kwasów alfa-hydroksylowych (AHA).
      Występuje w naturze w gorzkich migdałach. Spośród kwasów AHA jest tym o największych właściwościach przeciwbakteryjnych oraz dzięki budowie cząsteczki posiada specyficzne możliwości terapeutyczne.
      Charakterystyczną właściwością kwasu migdałowego jest powolność działania, dzięki czemu stanowi on substancję pewna i łatwą w aplikacji.
      Peelingi kwasem migdałowym w wysokich stężeniach - od 20% do50% - pozwalają uzyskać poprawę stanu skóry z trądzikiem, zmarszczkami, piegami, ostudą. Nie wywołują przy tym uczucia dyskomfortu i dają natychmiastowe efekty. Kwas migdałowy nie uwrażliwia skóry na słońce i dlatego może być stosowany przez cały rok, a także - ze względu na brak ryzyka wystąpienia przebarwień - u osób z wysokim fototypem. Z tego powodu bywa nazywany "peelingiem letnim" lub "peelingiem dla wszystkich o każdej porze roku".
      Peeling kwasem migdałowym nie wywołuje uczucia pieczenia ani zaczerwienienia (w 80% przypadków), zachowując jednocześnie swoją skuteczność.
      W niskich stężeniach (5%-10%) stosowany jest w produktach przeznaczonych do łagodnej pielęgnacji skóry tłustej ze skłonnościami do trądziku, a dzięki właściwościom złuszczającym wykorzystuje się go również w produktach o działaniu przeciwstarzeniowym. 
    • Kwas pirogronowy jest obecny w jabłkach, sfermentowanych owocach, occie. Posiada silne właściwości sebostatyczne, dermoplastyczne i antymikrobowe. Dzięki szybkiej penetracji w skórę właściwą pozwala na uzyskanie w wyjątkowo krótkim czasie doskonałych efektów estetycznych, zbliżonych do tych, jakie osiąga się agresywnym złuszczaniem. Zabiegi przy użyciu kwasu pirogronowego są wyjątkowo bezpieczne, i co istotne, bezbolesne.  

    W aptece natrafiłam na krem firmy Pharmaceries z 10% kwasem migdałowym. Kupiłam i postanowiłam wypróbować. Po zużyciu prawie całej tubki mam mieszane uczucia. Krem nakładałam na noc, średnio trzy razy z rzędu i robiłam przerwę. Skóra bardzo mi się po nim łuszczyła, rolowała pod makijażem, była też przesuszona i potrzebowała ciągłego nawilżania.  Efektem było rozjaśnienie i ogólna poprawa stanu skóry. Rozmawiałam ze znajomymi i prawie każda miała inne odczucia co do tego kremu, spotkałam się nawet z opinią że skóra wogóle się nie łuszczyła. Każda cera jest inna, więc ciężko mi powiedzieć jak ten krem zadziałałby u Was. Może już go próbowałyście, jeśli tak podzielcie się swoimi opiniami.



    sobota, 3 października 2015

    SUPER JAKOŚC W NISKIEJ CENIE. POMADKI GOLDEN ROSE VELVET MATTE

    Witajcie moje kochane!!!
    W makijażu oprócz podkładu, największą uwagę zwracam na rysunek ust. Mam totalnego świra na punkcie wszelkiego rodzaju pomadek, uwielbiam je kupować i testować. Najbardziej lubię szminki w odcieniu pudrowego różu, co chwilę kupuję jakąś w tym odcieniu. Ostatnio bardzo trendy są szminki o matowym wykończeniu. Wyglądają bardzo elegancko i nawet przy najbardziej wściekłym kolorze mają klasę. Osobiście bardzo lubię te z firmy Golden Rose, Velvet matte. Super długo utrzymują się na ustach i  są mocno napigmentowane. Mały minus za to że trochę wysuszają usta, no ale to w przypadku matowych pomadek w większym lub mniejszym stopniu zawsze ma miejsce. Ja przed nałożeniem takiej pomadki, zawsze robię sobie delikatny peeling ust (własnej roboty) i mocno nawilżam usta. Na tak przygotowanych ustach komfort noszenia takiej pomadki jest dużo większy. Paleta kolorów jest spora, więc każda z nas pewnie znajdzie coś dla siebie. Jak pewnie dało się zauważyć na zdjęciach (po ilości zużycia), ja najczęściej używam tej o numerze 07, to najjaśniejszy z róży, choć dla mnie mógłby być jeszcze trochę delikatniejszy. Jeśli lubicie matowe pomadki, albo nie miałyście jeszcze okazji takich wypróbować, te zdecydowanie są godne polecenia:)




    środa, 30 września 2015

    MOI KOSMETYCZNI ULUBIEŃCY CZ.1

    Cześć moje kochane!!!
    Dzisiaj chciałabym zapoczątkować nową serię wpisów " Moi kosmetyczni ulubieńcy". Będę w nich pokazywać Wam moje ulubione kosmetyki. Dzisiaj są to: mój zdecydowany numer jeden wśród zapachów Trussardi "My name".  Jak dla mnie najbardziej zmysłowy zapach jaki znam, a znam ich sporo. Jest cieł, pudrowy i otulający, czyli ma to wszystko, co uwielbiam w perfumach. Jego nuty zapachowe to delikatna kompozycja białego fiołka i kwiatu Heliotropu, stanowiące pierwszą nutę tego cudownego zapachu. Kolejną uwodzicielską kompozycją jest połączenie czarującego Bzu i kuszących Kwiatów Arum. No i najbardziej uzależniająca nuta: Wanilia, Piżmo i Ambroksan. Nic dodać nic ując. Jeśli lubicie pudrowe zapachy to koniecznie musicie go przetestować.
    W makijażu oczu moim totalnym must have jest wodoodporna czarna kredka Sephora. Jest mocno napigmętowana i super trwała. Przetestowałam sporo kredek i ta naprawdę jest godna polecenia.
    Ostatnio kupiła sobie paletkę cieni do brwi Catrice i już zdążyłyśmy się bardzo polubić. Cienie są w dwóch odcieniach chłodnego brązu, jaśniejszym i ciemniejszym. W palecie oprócz cieni mamy jeszcze lusterko, mała pensetę i dwustronny pędzelek do stylizacji brwi. Jak dla mnie zestaw idealny. Dzięki temu że mamy tu dwa odcienie i dodatkowo możemy stopniować nasycenia koloru, przez ilość nałożenia cienia, myślę że każda dziewczyna stworzy swój idealny rysunek brwi, dopasowany do swojego typu urody i upodobań.
    No i kolej na moją faworytkę wśród pomadek do ust. Uwielbiam pudrowy róż na ustach i ostatnio nie rozstaję się z pomadką firmy NYX  Butter Lipstick BLS18. Uwielbiam jej kolor i kremową konsystencję, która nie wysusza moich ust. Uwielbiam testować szminki i ta na pewno zostanie ze mną na dłużej:)
    Jestem ciekawa czy używałyście któregoś z tych produktów i jakie są Wasze opinie?


    wtorek, 29 września 2015

    NA RATUNEK MOIM WŁOSOM, CZYLI OLEJOWANIE

    Witajcie!!!
    Temat olejowania włosów przewinął się już chyba przez wszystkie kosmetyczne blogi i ciężko tu o coś odkrywczego. Jak już wspominałam borykam się teraz z problemem zniszczonych i przesuszonych włosów, tak więc próbuję wszystkiego co tylko mogłoby im pomóc. O olejowaniu włosów przeczytałam już dosyć dawno temu, ale nie pokusiłam się o wypróbowanie tego sposobu pielęgnacji, gdyż moje włosy dość często ulegały obciążeniu po zastosowaniu kosmetyków o bogatszej konsystencji. No, ale teraz kiedy ich kondycja znacznie się pogorszyła, postanowiłam sięgnąć po olejki i wypróbować na sobie ich zbawiennego działania. Za pierwszym razem nałożyłam zmieszany olejek arganowy z olejkiem kokosowym, zaczynając tak od wysokości ucha aż po końce. Na głowę nałożyłam jeszcze czepek i ręcznik, odczekałam ze trzy godzinki i umyłam włosy jak zwykle. Po wysuszeniu nie mogłam przestać dotykać swoich włosów. Czuć było że są naprawdę nawilżone, gładkie i błyszczące, jak nie moje włosy. Od tamtej pory olejek nakładam na włosy przed każdym myciem, pokochałam ten sposób pielęgnacji. Dużym plusem jest również tani koszt takiej pielęgnacji. Ja na moje włosy do ramion jednorazowo zużywam ok dwóch łyżeczek olejku. Nie trzeba od razu biec do sklepu aby sprawdzić czy olejowanie również Waszym włosom przypadnie do gustu. Spożywcze oleje również się nadają, więc można użyć oliwy z oliwek, oleju słonecznikowego lub oleju kokosowego. Dobrze jest mieć taki olejek ze sobą na urlopie i gdy planujemy plażowanie nałożyć odrobinę na włosy, to zapobiegnie przesuszaniu się ich.
    Do tej pory na moje włosy używałam oleju kokosowego- Nacomi, arganowego - SpaDomowe oraz mieszanki oleju arganowego i oleju jojoba Loton. Wszystkie spisują się u mnie rewelacyjnie. A Wy jakie oleje polecacie?


    sobota, 26 września 2015

    MÓJ SPOSÓB NA GŁADKĄ SKÓRĘ. SKIN LOVE, NACOMI JOHNSONS BABY


    Witajcie kochane!!!
    Jak wiadomo piękna i zadbana skóra jest ozdobą każdej kobiety. Efekt zdrowej i gładkiej skóry najlepiej uzyskać przez systematyczną pielęgnację. Do codziennej pielęgnacji wystarczy wprowadzić kilka zmian a efekty będą naprawdę zadowalające. Moim zdaniem najważniejszym zabiegiem jest eksfoliacja czyli peeling oraz nawilżanie. Peeling całego ciała najlepiej wykonywać dwa razy w tygodniu. Jeśli chodzi o ten kosmetyk to ciągle poszukuję tego idealnego, chociaż mój ostatni zakup był naprawdę dobry. Peeling Skin Love- ARGAN OIL SPA zakupiłam w Hebe za ok 20zł. W swoim składzie posiada: olejek arganowy, który ujędrnia i nawilża, przeciwdziała procesom starzenia się naskórka, poprawia elastyczność i jędrność.
    Olej słonecznikowy, który wzmacnia barierę lipidową skóry i chroni ją przed utrata wilgoci, oraz witaminę E, która neutralizuje szkodliwe działanie wolnych rodników oraz działa przeciwstarzeniowo. Duży plus za to że po jego użyciu skóra jest tak nawilżona, że można zrezygnować z użycia balsamu. Zapach równiez jest bardzo przyjemny. Tak więc podsumowując, plus za działanie wygładzająco nawilżające, przyjemny zapach oraz estetyczne opakowanie oraz przystępną cenę. Minusów według mnie nie posiada, tak więc z czystym sumieniem mogę go polecić. 
    Następnym krokiem przy odpowiedniej pielęgnacji jest nawilżanie skóry, tak abyśmy mogły jak najdłużej cieszyć się jej młodym wyglądem. Przy okazji ostatnich zakupów w hebe zakupiłam również olej kokosowy Nacomi. Zużyłam już prawie całe opakowanie i mam mieszane uczucia. Moja skóra jest sucha i niestety nie zauważyłam jakichś spektakularnych efektów. Inaczej rzecz się ma jeśli chodzi o włosy. Tutaj efekty są zachwycające. Wsmarowuję go we włosy tak od wysokości ucha i noszę tak długo jak tylko mogę. Po umyciu włosy są bajecznie nawilżone i co ważne nie wpływa on na ich szybsze przetłuszczanie. Wiadomo że każde włosy są inne ale przy moich przesuszonych sprawdza się idealnie. Zdarzyło mi się również użyć go do demakijażu i spisał się znakomicie. Fajny patent na wyjazd bo w jednym pudełeczku mamy kosmetyk do ciała, włosów i demakijażu.Tak więc jeśli chodzi o olej kokosowy jestem na tak chociażby za jego zbawienne działanie na moje włosy.
     Trzecim produktem, który chciałabym Wam zaprezentować, jest oliwka Johnsons Baby Light Oil Spray- Oliwka w sprayu. Oliwka jest już ze mną od dłuższego czasu i bardzo przypadła mi do gustu. Jest lżejszą wersją standardowej oliwki. Super szybko się wchłania, tak więc jest idealna dla osób nie lubiących uczucia lepkości po użyciu gęstszych oliwek. Zaraz po jej użyciu, możemy się ubrać i biec dalej. Super sprawdza się również podczas upałów i na wakacjach. Plus również za przyjemny subtelny zapach. Efekt nawilżenia na skórze utrzymuje się naprawdę długo. Tak więc polecam bo jest fajna alternatywą dla standardowych balsamów.