wtorek, 27 października 2015

CO NAKŁADAM POD MAKIJAŻ, ABY WYTRZYMAŁ DŁUŻEJ. IWOSTIN, RIMMEL

Nie przepadam za mocno matującymi podkładami, bo mam wrażenie że podkreślają każdą choćby najmniejszą bruzdę i zmarszczkę. Buzia pokryta podkładem bardziej delikatnym, wygląda młodziej i promienniej. Przy mojej cerze mieszanej ciężko jest osiągnąć delikatny efekt rozświetlenia bez efektu nieświeżej cery. Dlatego u mnie najważniejszą rolę odgrywa przygotowanie cery przed nałożeniem makijażu. Metodą prób i błędów  znalazłam idealny dla mnie krem, który fantastycznie sprawdza się pod makijażem. Iwostin Krem przywracający nawilżenie. Krem ma delikatną konsystencję, która szybko się wchłania nie pozostawiając tłustego filmu na skórze. Krem przeznaczony jest dla osób przechodzących dermatologiczną kurację przeciwtrądzikową powodującą przesuszenie i podrażnienie skóry. W swoim składzie posiada HIALURONIAN SODU, CERAMIDY, SKWALAN I ALANTOINE. Ja takiej kuracji nie przechodziłam, ale krem sprawdza się idealnie, nie zapycha porów, nie powoduje przetłuszczania się cery i przyjemnie pachnie. Cena też jest bardzo przyjazna, coś ponad 30 zł, a teraz udało mi się go kupić w Super Pharm w promocji za ok 20 zł. Jestem w trakcie używania trzeciej tubki i póki co na pewno go nie zmienię. 


 Ostatnio w sklepie wpadła mi w ręce baza pod makijaż Rimmel Stay Matte Primer, długo nie używałam bazy więc postanowiłam kupić i wypróbować. Muszę powiedzieć że jest naprawdę fajna, ma lekką formułę. Konsystencja przypomina krem, po wklepaniu czuć że skóra jest wygładzona i przyjemnie zmatowiona, a makijaż naprawdę dłużej pozostaje świeży. Nie lubię zbyt ciężkich kosmetyków, więc u mnie sprawdza się bardzo dobrze.. Nie używam bazy na co dzień, tylko przy okazji większych wyjść, więc miałam okazję przetestować ją w dość ciężkich warunkach i dała radę:)


czwartek, 22 października 2015

MOJA PIELĘGNACJA OKOLICY OCZU. LA ROCHE - POSAY. TOŁPA

Jak wiadomo dobrze nawilżona i odżywiona skóra to gwarancja młodości na dłużej. Skóra okolicy oczu jest bardzo podatna na działanie niekorzystnych czynników powodujących jej starzenie. To właśnie na kondycji skóry wokół oczu najszybciej widać efekty zarwanych nocy: cienie, opuchlizna no i niestety zmarszczki.  Bardzo ważna jest ochrona przed promieniowaniem słonecznym, gdyż skóra pod oczami jest cieniutka i delikatna i słońce w krótkim czasie może wyrządzić jej dużo krzywdy. Tak więc latem nie rozstaję się z kremem z filtrem i okularami przeciwsłonecznymi. W pielęgnacji ważne jest przede wszystkim dobranie odpowiednich kosmetyków i systematyczność.

Przetestowałam już naprawdę sporo kremów pod oczy i doszłam do wniosku że najbardziej odpowiadają mi te o bogatszej konsystencji, lubię kiedy krem zostawia delikatny film na skórze. Na noc używam kremu  LA ROCHE - POSAY  Redermic R.  Krem posiada w swoim składzie retinol czyli najsilniejszy składnik przeciwzmarszczkowy używany w kosmetyce. Skład kremu wzbogacono kwasem linolenowym, który łagodzi drażniące działanie retinolu, tak aby mogły go również używać panie o wrażliwej skórze. W składzie mamy też kofeinę, która stymuluje zmęczoną skórę. Do tego jeszcze hialuronian sodu i gliceryna, które działają nawilżająco. Krem został stworzony na bazie wody termalnej z La Roche - Posay, która koi wrażliwą skórę. Krem co prawda ma postać delikatnego fluidu, szybko się wchłania, ale pozostawia przyjemne uczucie nawilżenia. Stosuję go już dosyć długo i nie zauważyłam aby podrażniał moją skórę. Zauważyłam natomiast jego zbawienne działanie na moje "kurze łapki". Przy regularnym stosowaniu go na noc zauważyłam że skóra pod oczami jest bardziej napięta, jaśniejsza a drobne zmarszczki się spłyciły. Jestem pod dużym wrażeniem działania tego kremu i na pewno nie jest to ostatnia tubka jaką zużyję. 


Ostatnio w Rossmanie w promocji kupiłam krem pod oczy firmy Tołpa, dermo face lipidro. Krem ma działanie odżywcze, uelastyczniające i regenerujące. Konsystencja jest bogata, ale moja skóra pod oczami bardzo taką lubi.  Główne składniki kremu to Torf tołpa, oleje jojoba, avocado i macadamia, masło shea, kompleks Eyeliss, hialuronian sodu i ekstrakt z miodu. Tak więc same rarytasy dla suchej i delikatnej skóry okolic oczu. 


Dobrze jest też co jakiś czas uzupełnić pielęgnację o nałożenie jakiejś maseczki, lub specjalnych płatków hydrożelowych lub kolagenowych. Jeśli macie problemy z poranną opuchlizną to polecam specjalną maseczkę okularki, wypełnioną specjalnym żelem. Taką maskę przechowujemy w lodówce i gdy tylko nadejdzie taka konieczność, zakładamy ją na oczy na parę minut. Jeśli nie macie takiej maseczki możecie poratować się zwykłą małą łyżeczką, poprzykładać ją na parę sekund w miejscu opuchnięcia i powinno pomóc.

piątek, 16 października 2015

KREMY PRZECIWZMARSZCZKOWE IWOSTIN, SERIA RE-ACTIN

Dzisiaj parę słów o kremach do twarzy firmy Iwostin. Obecnie używam kremu na dzień i na noc z serii RE-ACTIN. Seria ta polecana jest do cery wrażliwej z pierwszymi zmarszczkami. Preparaty mają właściwości odmładzające i zwalczające wolne rodniki. Zawierają Trylagen, który zwiększa syntezę kolagenu i opóźnia procesy starzenia oraz kompleks Re-Structure, który uzupełnia braki substancji budulcowych, takich jak ceramidy NNKT, kwas hialuronowy, czyli to co nasz skóra lubi najbardziej:)


Jako pierwszy kupiłam krem na noc i obecnie kończę używać drugą tubkę. Bardzo przypadł mi do gustu. Konsystencja jak dla mnie idealna, dość lekka, bardzo przyjemny w aplikacji, skóra się nie świeci a efekt nawilżenia jest długo odczuwalny. Zapach również bardzo przyjemny. Szczególnie polecałabym ten krem dziewczynom z cerą normalną i mieszaną, którym zależy na delikatnym działaniu odmładzającym. 
Zadowolona z działania kremu pokusiłam się o kupienie jego odpowiednika do stosowania na dzień. Krem jest równie przyjemny, no ale niestety mimo tego że polecany jest do cer normalnej i mieszanej, to po nałożeniu go pod makijaż  moja cera szybko zaczyna się przetłuszczać w strefie T. Tak więc myślę że bardziej przypadnie do gustu dziewczynom o cerze suchej.


Podsumowując: seria godna uwagi, chociaż krem na noc bardziej przypadł mi do gustu. Jeśli zdecydujecie się na zakup to warto odwiedzić aptekę Super - Pharm, tam często mają duże promocje na całą markę Iwostin, mi udało się je kupić 30% taniej:)



środa, 14 października 2015

OGRZEWAMY SIĘ, CZYLI BEZ CZEGO NIE POTRAFIĘ SIĘ OBEJŚĆ JESIENIĄ

Jest kilka rzeczy bez których nie mogę się obejść, kiedy na dworze robi się zimno i mało przyjemnie. Jesień to zdecydowanie moja najmniej ulubiona pora roku. Jest szaro i zimno a moja energia życiowa bardzo się obniża. Jestem strasznym zmarzluchem i gdybym mogła cały czas chodziłabym opatulona w gruby koc, no ale czasami trzeba wynurzyć się na zewnątrz, iść do pracy, na zakupy i zostawić mój ulubiony kocyk. Moim totalnym "must have"
 jeśli chodzi o jesień są grube, mięciutki swetry. Moim ulubionym jest różowy puchaty, który kupiłam w zeszłym roku w hous-ie. Na sweter zarzucam grubą kurtkę, koniecznie z kapturem. Parka cały czas w modzie, i dobrze, bo bardzo je lubię. Na nogi grube skarpetki, sneakersy albo emu i lecimy:)




Nie ma też jesieni bez ciepłej herbatki i moich ulubionych perfum. Jeśli tylko czas mi pozwala,lubię położyć się do łóżka z jakąś fajną gazeta lub książką i poddawać się słodkiemu lenistwu (byle nie za długo:) )










środa, 7 października 2015

UTRWALANIE MAKIJAŻU: KRYOLAN FIXERSPRAY, KOBO

Zdarzyło mi się już nie jednokrotnie, że  wykonując makijaż jestem bardzo zadowolona z tego co udało mi się stworzyć.Wszystko jest dopracowane a ja czuję się znakomicie. Starannie wykonany makijaż często pozwala poczuć się piękniejszą, a co za tym idzie i bardziej pewną siebie. No ale po paru godzinach spoglądając w lustro czar pryska, bo po naszym pięknym makijażu zostało już tylko wspomnienie. Zamiast tego widać pokruszony tusz, rozmyte cienie, twarz się świeci, a wszystkie niedoskonałości cery są bardziej widoczne. Czy są sposoby na to, aby makijaż trzymał się dłużej?



Owszem, istnieje kilka sposobów na to aby nasz makijaż był trwalszy, abyśmy dłużej mogły cieszyć się pięknym i świeżym wyglądem. Podstawą do tego aby wykonać trwały makijaż jest odpowiednie przygotowanie cery. Ważne jest jej systematyczne złuszczanie i nawilżanie. Pod makijaż najlepiej sprawdzają się kremy o lekkiej konsystencji lub serum. No ale przejdźmy do sedna. Dzisiaj chcę Wam przedstawić dwa produkty, dzięki którym mój makijaż przetrwał nawet w najbardziej ekstremalnych warunkach, w deszczu i upale. Pudru firmy Kobo używam na co dzień, jest lekki, transparentny, matuje, chociaż efekt zmatowienia mógłby się utrzymywać dłużej.Nakładam go głównie na strefę T.  W planach mam kupno pudru z vichy, gdyż słyszałam wiele dobrego na jego temat. No i mój absolutny hit jeśli chodzi o utrwalanie makijażu, fixer Kryolan Derma Color. Używam go na większe wyjścia, kiedy szczególnie zależy mi na tym, aby makijaż przetrwał długie godziny. Zdarzyło mi się już wrócić z koncertu gdzie padał deszcz, albo z klubu, gdzie było bardzo gorąco i po spojrzeniu w lustro nie mogłam się nadziwić, że mój makijaż wygląda tak jakbym go dopiero nałożyła. Duży plus również za filtr SPF 20. Użycie fixera jest dziecinnie proste. Kiedy nasz makijaż jest już  gotowy, wstrzymujemy na chwilkę oddech, zamykamy oczy i z odległości 20 - 30 cm delikatnie spryskujemy twarz. Gotowe!!  Teraz możemy szaleć do białego rana i zachwycać pięknym wyglądem.



poniedziałek, 5 października 2015

MOJE ULUBIONE: KWASY

Każda z nas ma swój ulubiony sposób na dbanie o urodę, ulubiony zabieg, kosmetyk. Jeden z moich ulubionych zabiegów, to ten z użyciem kwasów. Od momentu, gdy odstawiłam hormony na mojej twarzy zaczęły dziać się niedobre rzeczy. Cera zaczęła mi się przetłuszczać w strefie T, gdzie wcześniej nie miałam z tym problemu. Pojawiać zaczęły się też wypryski, po kilku zostały drobne blizny. Wtedy zaczęłam szukać sposobu, aby pozbyć się mojego problemu, albo chociaż złagodzić jego skutki. Zaczęłam walkę na kilku płaszczyznach jednocześnie. Zaczęłam od diety, wykluczyłam przede wszystkim czekoladę, gdyż zauważyłam że po zjedzeniu większej ilości, stan mojej cery bardzo się pogarsza. Kremy zmieniłam na te o lżejszej konsystencji, demakijaż się nie zmienił, bo od dawna jestem wierna płynom micelarnym. Do mojej pielęgnacji włączyłam również kwasy. Pokochałam je od pierwszej aplikacji, moja cera na drugi dzień po zabiegu wyglądała zdecydowanie lepiej. Była rozświetlona, wygładzona i naprawdę oczyszczona. Zrobiłam serię sześciu zabiegów w dziesięciodniowych odstępach. Efekt był naprawdę zadowalający. Moje potrądzikowe przebarwienia prawie całkowicie poznikały, cera zyskała ładniejszy wygląd, koloryt się wyrównał. Dodatkowo skóra stała się jędrniejsza i gładsza. Od tamtej pory, gdy widzę że moja skóra potrzebuje "pomocy" sięgam po kwas. Do wyboru mamy zabiegi z wysokimi stężeniami kwasów, które najlepiej wykonać u wykwalfikowanej kosmetyczki, bo kwas w niedoświadczonych rękach może nam zrobić dużo krzywdy. W domowym zaciszu również możemy sięgnąć po kosmetyki z kwasami, mają one niższe stężenia, ale używane systematycznie również mogą wiele zdziałać.

Kwasy zawsze dobieramy indywidualnie do potrzeb naszej skóry. Takie zabiegi najlepiej wykonać jesienią lub wczesną wiosną, gdyż konieczna po takim zabiegu jest fotoprotekcja, a umówmy się, latem  nawet przy używaniu najwyższych filtrów, ryzyko powstania przebarwień po takim zabiegu jest duże. Jedynym kwasem, który możemy nakładać bez względu na porę roku, jest kwas migdałowy.
Najczęściej używane w kosmetyce kwasy to:


  • kwas salicylowy-to naturalny składnik izolowany z kory wierzby. Ma działanie przeciwzapalne, a także przyspiesza procesy gojenia wyprysków i podrażnień. Jest pomocny w walce z trądzikiem pospolitym. Stosowany jest głównie w kosmetykach do pielęgnacji cery trądzikowej, w niewielkim stężeniu. Rozpuszcza się w tłuszczach, dzięki czemu doskonale oczyszcza ujścia gruczołów łojowych. Dodatkowe jego właściwości to usuwanie zaskórników. Stosowany jest w pielęgnacji głównie cery mieszanej i tłustej, natomiast może być stosowany również w pielęgnacji zanieczyszczonej cery suchej.
  • kwas glikolowy- to kwas, który można znaleźć w agreście, winogronach, jabłkach i trzcinie cukrowej. Jest najprostszym z kwasów hydroksylowych. Kwas glikolowy jest używany w kosmetyce od ponad 25 lat. Jego działanie jest zależne od stężenia. W mniejszym stężeniu np. 15% ma działanie nawilżające, niewielkie złuszczające, a także przyspiesza regenerację skóry. Natomiast w wysokim stężeniu do 70% mocniej złuszcza naskórek, a także pobudza procesy regeneracyjne ostatnie warstwy skory, czyli skóry właściwej. Kwas glikolowy najczęściej stosuje się w leczeniu trądziku, usuwania zaskórników, ale także do nawilżenie i zmiękczenia skóry. Gdy na skórze występują drobne blizny, czy przebarwienia kwas glikolowy spłyci je i rozjaśni.
  • kwas kojowy- to zdecydowanie mniej popularny kwas, który jednak doskonale radzi sobie z przebarwieniami. Często znajdziecie go w połączeniu z wit. C, czy hydrokwasami. Produkty, w których jest zastosowany, mocno rozjaśniają skórę, dlatego zwykle nie stosuje się go dłużej niż przez 2 miesiące. Po dłuższym czasie, może powodować wysypkę i swędzenie. Dlatego choć dostępny jest w czystej formie w internecie, nie polecamy samodzielnego tworzenia kosmetyków z kwasem kojowym. Lepiej skonsultować się z dermatologiem i stosować przepisane przez niego specyfiki z tym właśnie składnikiem.
  • Kwas migdałowy należy do grupy kwasów alfa-hydroksylowych (AHA).
    Występuje w naturze w gorzkich migdałach. Spośród kwasów AHA jest tym o największych właściwościach przeciwbakteryjnych oraz dzięki budowie cząsteczki posiada specyficzne możliwości terapeutyczne.
    Charakterystyczną właściwością kwasu migdałowego jest powolność działania, dzięki czemu stanowi on substancję pewna i łatwą w aplikacji.
    Peelingi kwasem migdałowym w wysokich stężeniach - od 20% do50% - pozwalają uzyskać poprawę stanu skóry z trądzikiem, zmarszczkami, piegami, ostudą. Nie wywołują przy tym uczucia dyskomfortu i dają natychmiastowe efekty. Kwas migdałowy nie uwrażliwia skóry na słońce i dlatego może być stosowany przez cały rok, a także - ze względu na brak ryzyka wystąpienia przebarwień - u osób z wysokim fototypem. Z tego powodu bywa nazywany "peelingiem letnim" lub "peelingiem dla wszystkich o każdej porze roku".
    Peeling kwasem migdałowym nie wywołuje uczucia pieczenia ani zaczerwienienia (w 80% przypadków), zachowując jednocześnie swoją skuteczność.
    W niskich stężeniach (5%-10%) stosowany jest w produktach przeznaczonych do łagodnej pielęgnacji skóry tłustej ze skłonnościami do trądziku, a dzięki właściwościom złuszczającym wykorzystuje się go również w produktach o działaniu przeciwstarzeniowym. 
  • Kwas pirogronowy jest obecny w jabłkach, sfermentowanych owocach, occie. Posiada silne właściwości sebostatyczne, dermoplastyczne i antymikrobowe. Dzięki szybkiej penetracji w skórę właściwą pozwala na uzyskanie w wyjątkowo krótkim czasie doskonałych efektów estetycznych, zbliżonych do tych, jakie osiąga się agresywnym złuszczaniem. Zabiegi przy użyciu kwasu pirogronowego są wyjątkowo bezpieczne, i co istotne, bezbolesne.  

W aptece natrafiłam na krem firmy Pharmaceries z 10% kwasem migdałowym. Kupiłam i postanowiłam wypróbować. Po zużyciu prawie całej tubki mam mieszane uczucia. Krem nakładałam na noc, średnio trzy razy z rzędu i robiłam przerwę. Skóra bardzo mi się po nim łuszczyła, rolowała pod makijażem, była też przesuszona i potrzebowała ciągłego nawilżania.  Efektem było rozjaśnienie i ogólna poprawa stanu skóry. Rozmawiałam ze znajomymi i prawie każda miała inne odczucia co do tego kremu, spotkałam się nawet z opinią że skóra wogóle się nie łuszczyła. Każda cera jest inna, więc ciężko mi powiedzieć jak ten krem zadziałałby u Was. Może już go próbowałyście, jeśli tak podzielcie się swoimi opiniami.



sobota, 3 października 2015

SUPER JAKOŚC W NISKIEJ CENIE. POMADKI GOLDEN ROSE VELVET MATTE

Witajcie moje kochane!!!
W makijażu oprócz podkładu, największą uwagę zwracam na rysunek ust. Mam totalnego świra na punkcie wszelkiego rodzaju pomadek, uwielbiam je kupować i testować. Najbardziej lubię szminki w odcieniu pudrowego różu, co chwilę kupuję jakąś w tym odcieniu. Ostatnio bardzo trendy są szminki o matowym wykończeniu. Wyglądają bardzo elegancko i nawet przy najbardziej wściekłym kolorze mają klasę. Osobiście bardzo lubię te z firmy Golden Rose, Velvet matte. Super długo utrzymują się na ustach i  są mocno napigmentowane. Mały minus za to że trochę wysuszają usta, no ale to w przypadku matowych pomadek w większym lub mniejszym stopniu zawsze ma miejsce. Ja przed nałożeniem takiej pomadki, zawsze robię sobie delikatny peeling ust (własnej roboty) i mocno nawilżam usta. Na tak przygotowanych ustach komfort noszenia takiej pomadki jest dużo większy. Paleta kolorów jest spora, więc każda z nas pewnie znajdzie coś dla siebie. Jak pewnie dało się zauważyć na zdjęciach (po ilości zużycia), ja najczęściej używam tej o numerze 07, to najjaśniejszy z róży, choć dla mnie mógłby być jeszcze trochę delikatniejszy. Jeśli lubicie matowe pomadki, albo nie miałyście jeszcze okazji takich wypróbować, te zdecydowanie są godne polecenia:)