czwartek, 24 września 2015

RATUNEK DLA ZNISZCZONYCH WŁOSÓW. TESTUJEMY NOWĄ SERIĘ ARTEGO "RAIN DANCE"

Witajcie!!!
Zacznijmy od tego, że jestem osobą, która lubi eksperymentować, tak jest również w przypadku moich włosów. Niestety nie zawsze wychodzi im to na dobre. Tak było i tym razem, kiedy zapragnęłam mieć delikatne ombre. Przez wzgląd na to że jakieś dwa miesiące temu wpadłyśmy z przyjaciółką na genialny pomysł, aby zrobić sobie w domu dekoloryzacje, moje włosy były mocno przesuszone. Ombre, nie dość że ujmijmy to delikatnie, odbiegało od mojej wizji subtelnego rozjaśnienia włosów, to dodatkowo spaliło mi włosy. Jedna wielka masakra, kruszące się żółte końce. Zawsze miałam dość mocne i odporne na wszelkie fryzjerskie zabiegi włosy. Jednak tym razem przesadziłam i włosy stanowczo "powiedziały" mi DOŚĆ!!! Z powrotem przefarbowałam je  na ciemno i przysięgłam sobie że już nigdy nie potraktuję ich rozjaśniaczem., a póki co ruszam im na ratunek.
Przeglądając damską prasę natrafiłam na reklamę nowej serii nawilżającej firmy Artego "Rain Dance". Zachęcona opisem pobiegłam do sklepu fryzjerskiego, zakupiłam szampon nawilżający oraz maseczkę. Wszystkie produkty tej serii (szampon, maska, odżywka w sprayu oraz olejek) posiadają doskonały naturalny skład. Nie jestem może jakąś eko maniaczką, ale zwracam uwagę na skład kosmetyków. W przypadku kosmetyków do pielęgnacji włosów wystrzegam się silikonów i parabenów, no i ta seria ich nie ma. W swoim składzie posiada za to drogocenne olejki: arganowy, kameliowy i tsubaki oraz proteiny jedwabiu. Kosmetyków używam dopiero od tygodnia, ale już jestem nimi zachwycona. Przyznam że miałam pewne obawy co do szamponu, bałam się że jego nawilżające właściwości mogą sprawić że skóra mojej głowy zacznie się przetłuszczać, ale nic z tych rzeczy. Włosy po myciu są i oczyszczone i nawilżone i takie pozostają do kolejnej kąpieli. Maska to mój hit, włosy po jej zastosowaniu są nawilżone, mięciutkie i gładkie a wszystko to bez obciążającego silikonu. Producent sugeruje, aby nakładać ją na trzy minuty, ale ja trzymam ją na włosach pod turbanem trochę dłużej. Przy stosowaniu tych kosmetyków nie sposób też, nie wspomnieć o ich zniewalającym, ale nie nachalnym zapachu. Trawa cytrynowa, białe piżmo, ambra i wanilia to cudowna otulająca kompozycja. Tak więc podsumowując jeżeli włosy potrzebują nawilżenia i odbudowy, to na pewno warto wypróbować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz